

Chcąc zaadoptować kociaka, zwłaszcza małego, od fundacji lub stowarzyszenia możemy spotkać się z pytaniem czy nie chcemy dobrać mu do pary jego rodzeństwa (jeśli ma) lub kociaka do adpcji w podobnym wieku, z którym mieszka.
Nie jest to spowodowane tym, że organizacje chcą pozbyć się kotów, za to mają na celu ich dobrostan. Mały kociak potrzebuje wielu rozrywek i bodźców, a właściciele często nie są w stanie ich zapewnić sami, gdyż np. pracują, muszą wyjść z domu na kilka godzin lub po prostu poziom energii kociaka (a ta może być ogromna) potrafi przerosnąć nawet najaktywniejszego człowieka.
I tu przydaje się RODZEŃSTWO. Po pierwsze- kociaki się znają i nie ma potrzeby przeprowadzania socjalizacji z izolacją. Po drugie- doskonale uczą się nawzajem zachowań społecznych, granic bólu czy np. korzystania z kuwety.




Dwa kociaki mają zbliżony poziom energii, bawią się kiedy chcą i nie zaprzątają tak głowy właścicielowi. Opiekun może się zaangażować w zabawy z kotami w mniejszym stopniu, a jednocześnie poświęcony czas spożytkować na kontakt kot- człowiek, który też jest niezbędny.
Nad adopcją dwupaku możemy zastanowić się również, kiedy w domu mamy już dorosłego kota, który nie jest już tak aktywny. Kociak może go zaczepiać, kiedy ten nie ma ochoty i mogą przez to pojawiać się problemy behawioralne, a często i zdrowotne w wyniku stresu. W przypadku adoptowania rodzeństwa młodziki zajmą się sobą, a „starszyzna” ma spokój Oczywiście dokacając ZAWSZE przeprowadzamy socjalizację z izolacją.
Kociak „jedynak” może z nudów zacząć przejawiać objawy agresji czy choroby sierocej zwłaszcza, jeśli z jakichś powodów musiał być odłączony od matki za wcześnie.
Jeżeli kocię w fundacji czy stowarzyszeniu nie ma rodzeństwa warto zapytać, czy nie możemy mu dobrać kolegi czy koleżanki w zbliżonym wieku czy poziomie aktywności (wtedy jednak socjalizacja z izolacją jest konieczna, ale zazwyczaj trwa krócej, niż w przypadku dorosłych kotów).


Wolontariuszka, Grafik
Hobbystka entuzjastka kotów. Interesuje się głównie żywieniem i behawiorem. Wszystko zaczęło się od Ptysi, na niej testowała nowe pomysły, a ona chętnie pomagała