Tekst publikujemy za zgodą www.blog.kocibehawioryzm.pl.
To wyrażenie, które powinien poznać każdy kociarz planujący mieć w domu więcej niż jedno zwierzę. I najlepiej, aby poznał je ZANIM w domu zagości drugi, trzeci czy kolejny zwierzak. Bowiem socjalizacja z izolacją to pewien konkretny, ściśle określony proces podzielony na następujące po sobie etapy, które pomagają w dobrym i możliwie bezstresowym zapoznaniu ze sobą obcych zwierząt. Bez tego Opiekun ryzykuje poważnymi problemami. Wyposażcie się w prowiant i herbatę, bo będzie długo…
Skąd w ogóle potrzeba zapoznawania ze sobą kotów? Wynika ona z gatunkowych uwarunkowań, jakimi koty są objęte. Przede wszystkim z tego, że w obrębie jednej grupy koty rozpoznają się w pierwszej kolejności po zapachu. Jest to mieszanina osobniczych identyfikatorów (m.in. feromonowych) poszczególnych zwierząt (oraz ludzi w przypadku grupy rodzinnej), która tworzy tzw. zapach grupy. Zasada jest prosta – jeśli nie pachniesz tak jak my, to znaczy że jesteś obcy i trzeba cię przegonić. Stąd socjalizacja z izolacją służy w pierwszej kolejności zbudowaniu właśnie takiego wspólnego zapachu grupy, by dzięki niemu nowy kot przestać być „obcy” a stał się „swój”.
Druga kwestia to stopniowe przyzwyczajanie kotów do wzajemnej obecności w taki sposób, by zwierzę rezydenckie łatwiej pogodziło się z nowym, często niechcianym towarzystwem. Trzeba sobie bowiem uświadomić, że w naturalnych warunkach koty strzegą swoich terytoriów i niechętnie wpuszczają na nie intruza. Oczywiście w warunkach domowych, wśród kotów kastrowanych to poczucie terytorialnej własności ulega pewnemu osłabieniu, nie oznacza to jednak, że kot ucieszy się z każdego towarzystwa. Koty są bowiem zwierzętami selektywnymi społecznie, które nie z każdym będą chciały nawiązać przyjaźń, a do tego gatunkowo są nieufne – nigdy przecież nie wiadomo czy nowy przybysz nie jest zagrożeniem i nie spróbuje przejąć dla siebie kociego miejsca bytowania, wraz z wszystkimi zasobami.
Jak zatem wygląda przyniesienie do domu nowego kociego mieszkańca w oczach tamtejszego rezydenta? W pierwszym momencie zazwyczaj jak kataklizm. Nic nie staje się lepsze, za to wszystko staje się gorsze:
Czy nowy przybysz czuje się lepiej? Wcale nie:
Oczywiście są koty, które z sercem na dłoni podchodzą do każdego nowo napotkanego osobnika, jak i takie, które w nowym miejscu od razu czują się jak w domu. Jednak patrząc realnie na statystyki jest to rzadkość. Większość kotów BĘDZIE PRZERAŻONA. Trzeba więc im pomóc, zamiast potęgować ich stres.
Jak już wspomniałam proces socjalizacji z izolacją jest podzielony na etapy. Długość trwania poszczególnych elementów jest bardzo różna i zależy od indywidualnych postępów, dokonywanych przez konkretne zwierzęta. Zdarza się, że koty się ze sobą „dogadają” po 2 tygodniach, a bywa też tak, że proces jest rozciągnięty na wiele miesięcy, by na końcu dać raptem względną wzajemną tolerancję. Statystycznie przyjmuje się jednak, że czas aklimatyzacji kota w nowym miejscu i grupie to 4-8 tygodni i zwykle na tyle ustala się czas działania. Wiadomo też, że system pracy często musi być indywidualnie dopasowywany do kocich charakterów i temperamentów, warunków lokalowych, a także do bagażu doświadczeń poszczególnych zwierząt. Stąd poniższe punkty mają jedynie charakter ogólnych zaleceń i nie mogę ręczyć, że sprawdzą się idealnie w każdej sytuacji. Jednak ich przestrzeganie powinno pomóc w zapoznawaniu ze sobą obcych zwierząt.
Co jeśli nie mamy drzwi? Jest to dla mnie sytuacja trudna do zwizualizowania, bowiem drzwi w kocim domu są dla mnie tak elementarnym fragmentem wyposażenia jak drapak czy kuweta. Jednak w przypadku braku takowych pozostaje praca z wykorzystaniem dużej klatki kennelowej (minimalny wymiar dłuższego boku podstawy to 108 cm). Wówczas to klatka staje się azylem dla nowego kota, jego bezpiecznym „fortem” i nienaruszalną przestrzenią. Jest to praca trudniejsza, różniąca się niektórymi elementami i obarczona większym ryzykiem porażki, jednak nadal możliwa do wykonania. Lepiej sprawdza się w przypadku prowadzania do domu kociąt lub zwierząt młodych, ale przy dorosłych czy starszych kotach także ma zastosowanie. I na pewno jest rozwiązaniem lepszym, niż wpuszczenie obcego kota do domowej przestrzeni „na żywioł”.
To ważne, aby nie popełniać istotnych dla przebiegu całego procesu błędów. Zwłaszcza że część z nich jest opisywana w różnych pismach czy w sieci jako tzw. „dobre rady”. Tak więc:
Mam nadzieję, że ten artykuł okaże się przydatny i pomoże w skutecznym i spokojnym powiększaniu kocio-ludzkich rodzin. Pamiętajmy bowiem, że właśnie od tych pierwszych tygodni, od naszej pracy, spokoju i opanowania oraz od reakcji i zachowań naszych zwierząt potrafi zależeć wszystko, co wydarzy się później w ich wspólnym życiu. To czas nie do przecenienia, którego żaden rozsądny i odpowiedzialny koci Opiekun nie powinien zbagatelizować ani zaniedbać.
Tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk
Wolontariuszka, Grafik
Hobbystka entuzjastka kotów. Interesuje się głównie żywieniem i behawiorem. Wszystko zaczęło się od Ptysi, na niej testowała nowe pomysły, a ona chętnie pomagała 😉 Także mama Lumi, byłej podopieczniej Stukota.