

Kotowate w naturze polują nawet do kilkudziesięciu razy dziennie, z czego tylko w części z sukcesem. Całe ich ciało ewolucyjnie przystosowane jest do zdobywania pożywienia w ten sposób: umięśnione ciało, doskonały wzrok, ostre pazury czy bezszelestne poruszanie się.
Nasze kanapowe mruczki, poza rozmiarem, nie różnią się pod tym względem od swoich dzikich kuzynów i zadbanie o tę część ich „kotowatości” jest bardzo ważne i gwarantuje, że będzie on szczęśliwy i usatysfakcjonowany, mieszkając w domu. Stąd potrzeba odtwarzania tzw. „cyklu łowieckiego”.
Często słyszymy, że Opiekunowie skarżą się, że ich kot „jest leniwy”, „nie bawi się”, „budzi mnie w nocy”. Jeśli ich mruczek poza tym cieszy się zdrowiem bardzo możliwą przyczyną takiego zachowania może być nieodpowiednie lub w ogóle niezapewnione zadbanie o potrzeby gatunkowe.
– stały dostęp do karmy, najczęściej suchej. Powoduje to zaburzenie cyklu dobowego kota. Znika element „polowania”, oczekiwania. Dalszymi konsekwencjami są otyłość i związane z nią choroby (cukrzyca, choroby trzustki itp.),
– brak zabaw z kotem zupełnie,
– zabawa wyłącznie laserem czy za pomocą zabawek na baterie,
– brak zakończenia zabawy poprzez podanie przysmaku lub posiłku,
– „majtanie” kotu wędką przed nosem, które nie jest dla niego atrakcyjne,
– zbyt długa zabawa.
Opiekunowie mówią też, że ich kot „wcale się nie bawi”, bo nie gania za wędką. Nic bardziej mylnego – zabawą jest też obserwacja! Jeśli kot skupia swój wzrok na zabawce, źrenice mu się rozszerzają czy intensywnie porusza uszami, to też jest zabawa!
Błędem za to jest długotrwała, przeciągająca się gonitwa za wędką, trwająca dłużej, niż 5-8 minut, najczęściej w przypadku zwierząt młodszych, kociąt. Panuje stereotym, że kota „trzeba wybiegać” i doprowadzić wręcz do zadyszki. Jednak prowadzić to może jedynie do frustracji u kota, który nie może upolować zdobyczy.


Staramy się zmusić kota do ruchu, obserwacji, „udając ofiarę” – możemy chować zabawkę za poduszki i potrząsać, aby wydawała dźwięk, ruszać w powietrzu jako niby-ptak, wykonywać szybkie ruchy. Zwykłe majtanie zabawką kotu przed nosem nie jest dla niego zbyt interesujące.


Pozwalamy kotu złapać zabawkę, chwilę ją pogryźć, pokopać, „rozszarpać”, by dać mu satysfakcję ze złapania (dlatego nie są polecane lasery). Powtarzamy te dwa punkty kilkukrotnie.


Ostatecznie „dobicie” ofiary-zabawki.


Podajemy naszemu kotu posiłek w postaci smaczka lub jedzenia, jeśli jest na to pora.


Kot przystępuje do czyszczenia swojego futra, aby zmyć z siebie zapach ofiary i nie przyciągać nim innych drapieżników.


Regeneracja i nabranie sił przed kolejnym polowaniem.
Dużo przydatnych wskazówek możemy znaleźć tu:




Wolontariuszka, Grafik
Hobbystka entuzjastka kotów. Interesuje się głównie żywieniem i behawiorem. Wszystko zaczęło się od Ptysi, na niej testowała nowe pomysły, a ona chętnie pomagała 😉 Także mama Lumi, byłej podopieczniej Stukota.